11.05.2015

Just wearing pink

Powiadają, że ludzie pracowici nie czekają na wenę. Że po prostu siadają do pracy i robią to, co do nich należy. Możliwe, że nie jestem pracowita (no dobra, wiemy to nie od dziś), możliwe też, że jestem po prostu dziwna (a raczej jest to pewne), ale przez kilka ostatnich dni usiłowałam coś tu dla Was napisać i jakoś tak... nie mogłam. Aż do dzisiaj. I nawet nie wiem, co konkretnie mnie zainspirowało, bo na pewno nie ćwierkające ptaszki czy piękno przyrody. Nie, dzisiaj takie drobiazgi nie mają jakiegokolwiek wpływu na moje samopoczucie. Wygląda na to, że ta nieszczęsna wena ma równie parszywy charakter jak ja, bo postanowiła objawić się w momencie, w którym po prostu padam ze zmęczenia. Nie dość, że o nieprzyzwoicie wczesnej porze musiałam zjawić się na maturze ustnej (tak, wiem, ciężkie to życie), to jeszcze później czekała mnie wizyta u dentysty. Dobrze, że sto lat temu postanowiłam założyć bloga, a nie vloga, bo nie jestem w stanie ruszyć twarzą.
Żeby sobie ulżyć w tym strasznym cierpieniu właśnie maluję paznokcie na różowo i wstawiam na bloga zdjęcia zrobione w ostatni piątek. Uczciwie ostrzegam, że będą one dla Was sporym szokiem - nie miałam wtedy na sobie nic czarnego. Tak jest, wiosną nawet ja decyduję się na kolory.
No dobrze, zostawiam Was ze zdjęciami, do zobaczenia (mam nadzieję) wkrótce!


It is said that people who are hard-working don't have to wait for a "special moment" to do something. They just do what they have to do. It's very likely I am not a hard working person (okay. It's a well known fact), or maybe I am just strange (wait, I am strange), but I have been unavailingly trying to write something good since few days. Today something has changed. I have no idea what inspired me - tweeting birds or the beauty of nature aren't definitely responsible of that. I had to have this damn creative vein today. Not because of that I am well rested or just in a great mood. No, I am tired as hell, I had a stressful exam today and I had to visit a dentist. Thankfully a few years ago I decided to create a blog, not a vlog, because I'm not able to show any facial expressions. I hope the local anaesthetic won't work forever.
To make my day better I decided to paint my nails pink and publish pictures of my outfit from last Friday. To be honest, they may shock you, because you won't see any black piece of clothing this time. Yeah, this spring I am wearing colorful clothes as well.
Okay then, I'm leaving you with the pictures, see you soon!
.
| H&M jeans and shoes | Parfois bag | New Yorker sweater | second hand t-shirt | 

09.03.2015

Black No. 1

Tak, tak - "all black everything". Uwielbiam czerń. Ten kolor wyjątkowo wpisuje się w moje przedmaturalne nastroje i załamania nerwowe, a poza tym nie wymaga ode mnie zbytniej inwencji twórczej. Wiem, że teraz modnie jest być super zorganizowanym, pełnym energii człowiekiem sukcesu, ale tak się akurat złożyło, że tym razem nie będę na bieżąco. Na szczęście jest kilka rzeczy, które osładzają mi byt, a jedną z nich jest nowy płaszczyk. Szczerze mówiąc rozważałam jakieś wiosenne róże czy niebieskości, ale skończyło się tak, jak zwykle. 

Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Wam dobrego tygodnia, do zobaczenia!

Yeeah, all black everything. I have no words to describe how much I love this color, it perfectly fits my mood (by saying mood I mean just a nervous breakdown) before the high school finals and it also doesn't necessitate a few hours spent on putting outfits together. I know that a well organized, succesful life is fashionable now, but unfortunately it seems that I won't be trendy this time. 
Luckily, there are a few things which make my life better and one of them is my newest coat. I thought about buying a pink or blue one, but well... black is always the best option.

Have a great week, see you soon!


| Tk Maxx coat | Stradivarius pants | Topshop shoes | Parfois bag |


23.02.2015

Boring jeans, dull shirt

Cześć! Co u Was? Bo u mnie, jak widzicie, straszna nuda. I mam oczywiście na myśli nudę w mojej garderobie. Jak tak dalej pójdzie, to będę musiała zmienić nazwę bloga na "50 twarzy Hunterów". Nadchodzi wiosna, nie byłam na to gotowa. Każdego ranka z konsternacją otwieram drzwi mojej szafy, bo wiem, że z grubymi swetrami i czapkami mogę się póki co pożegnać. I żeby ukryć fakt, że zwyczajnie nie mam żadnego pomysłu, to udaję że mam ważniejsze sprawy na głowie, niż jakieś tam ubrania i narzucam na siebie byle co. Ale nie byłabym dobrą blogerką, gdybym Was o tym nie poinformowała, prawda?

Hello, how are you? As you can see, boredom is taking control over here. And of course I am talking about boredom in my wardrobe. If I don't start wearing another pair of shoes, I'll have to change my blog name to "50 shades of Hunters wellies". The spring is coming and I am not ready for that season. Every morning when I open my closet door I'm confused as hell, because I know that I can't wear my warm sweaters anymore. What to wear then? I have no idea! To hide that sad fact I act like I don't care about clothes and stuff and I decide to wear some boring basics. But I wouldn't be a good blogger if I didn't write a post about that, right? 


14.02.2015

Good luck, bad luck

Często piszę teksty z wyprzedzeniem, żeby później nie musieć czekać z dodaniem zdjęć na bloga. Niestety, zdarza się, że gdy wreszcie uda mi się zrobić jakieś fotki, to moje słowa są już nieaktualne. Tak było i tym razem - napisałam miliard zdań o tym, jak bardzo nie chcę, żeby skończyła się zima, bo przecież wydarzyło się tyle fajnych rzeczy, jak studniówka czy moja pierwsza w życiu wizyta u manicurzystki. I dalej żyłabym sobie tak beztrosko i błogo, gdyby nie piątek trzynastego. Nie, nie wierzę w tego całego 'pecha', ale ten dzień był moim najgorszym w tym roku.
No, ale dość już tego marudzenia - zostawiam Was ze zdjęciami, do zobaczenia!

PS Mam nadzieję, że  u Was wszystko dobrze i że Walentynki minęły Wam wspaniale.

Usually I write posts in advance, because when I have pictures of the outfit I'm impatient and I want to publish them as fast as possible. Unfortunately, sometimes between writing a text and taking photos there is a big time gap, so my life and mind change. That's what happened this time - a week ago I put a lot of effort into a text about how great is this year's winter, because a lot of nice things have happened so far, like my prom or my first visit at nails stylist's salon. And I could still live my delightful life if Friday the 13th didn't come. I don't believe in black cats and stuff, but it was the worst day this year. Nuff said, I'm leaving you with a few pictures. See you soon! 

PS I hope that you guys are okay and you have had an amazing Valentine's Day, even if you hate the kitsch attributable to it.
.
| f&f parka | hunter wellies | pull and bear sweater | new look jeans | h&m ring | reserved necklace |
ph. Justyna Słowicka

What Kind Of Man - MODNAPOLKA.pl