16.04.2014

I tried

Dzisiaj szybki post, w którym pochwalę się tym, co ostatnio sobie kupiłam. Zdaję sobie sprawę z tego, że zamiast wstawiać zdjęcia rzeczy wiszących na wieszaku równie dobrze mogę użyć tych ze strony sklepu, dlatego uznałam, że lepsza jedna fotka na której ubrania mam na sobie, nawet jeśli została ona zrobiona naprzeciwko mojego domu.
Kurtka moim zdaniem jest super, mimo, że jakość nie powala, a sukienka jest najładniejsza, jaką mam (i wcale nie dlatego, że mam ze dwie). Lubię kupować w sieciówkach, nic nie poradzę.
A jak już o nich mowa, w moim mieście rozbudowali jedno z centrów handlowych i otworzyli m. in. fajną drogerię, której wcześniej u nas nie było - tak tam poszalałam, że aż kupiłam żel pod prysznic. Jeśli ktoś kiedyś zastanawiał się, jak wyglądają zakupy życia - właśnie znalazł odpowiedź.

I'm going to do a little haul today (even if I'm still not ready to do it on yt, blogger is a good place too). I know that posting photos of clothes on hangers isn't really interesting, because I could post a link to an online store as well, so I'm adding a picture of me wearing my newest stuff. I hope you don't care about the place the picture  was taken, it was actually opposite to my house, but shhh.
A few words about these clothes: the jacket is cool and the dress is my favourite (and not only because of that I have two of them in my closet, right?). The quality of these things is actually okay... I just can't help that I like high  street shops, sorry.
And when it comes to high street shops, they opened a few new ones in my city, for example a kind of drugstore that I've never been before. As always, I've done a shopping of my life and I bought... a shower gel. #yolo
mango dress, stradivarius jacket

01.04.2014

Let me live that fantasy

Powiadają, że rozstania są trudne, ale moim zdaniem trudniejsze są powroty -przynajmniej jeśli chodzi o blogowanie. Czas jednak na wyrobienie sobie nowych blogowych przyzwyczajeń - więcej systematyczności, więcej dłuższych tekstów, lepsze fotki. Całe szczęście kiedy po przejściu pięciu milionów kilometrów udało się znaleźć całkiem fajne tło do zdjęć, bo nie wiem, jak by się to wszystko skończyło. A tak...
Fanfary, oklaski, deszcz konfetti - WRÓCIŁAM.

Wierzcie mi lub nie - kiedy piszę te słowa, jest dokładnie godzina 7: 34, czyli pora, o której nikt normalny raczej nie siedzi przed komputerem w celach rozrywkowych, bo albo się gdzieś spieszy, albo smacznie sobie śpi. Ja za to mam genialne pomysły i od jakiegoś czasu wstaję sobie znacznie wcześniej niż muszę. Najwyższa pora by oduczyć się tego paskudnego nawyku wylegiwania się do późna (w dni robocze zwykle zwlekam się z łóżka ze łzami w oczach, ale w weekendy mogę gnić w łóżku i do trzynastej), tak więc ostatnio wmawiam sobie, jak ja to UWIELBIAM wstawać rano. I wstaję. Życzcie mi powodzenia na tej nowej drodze życia!

People say partings are difficult, but I think that returns are definitely worse - especially when it comes blogging. Spring is a perfect time to change the habits though, so I promise that I'm going to be more systematic (actually not only here, on the blog, but in life generally ). I'd love to write longer posts and take better photos.
What else to say?
We had spent a lot of time before we found a good place for shooting, but successfully - we did it. Applause please, I'M BACK.

Believe me or not - it's 7:34 in the morning and I am writing a post. I know, there is nobody who writes on blog that early, normal people usually goes to school/work or sleep in their warm beds if they don't have to wake up, but as we all know my ideas are great, so I decided to wake up earlier every day and do something productive. Why? Because I like sleeping too much. In weekdays I wake up in the morning tearfully, but when the weekend finally comes I can sleep all day. So lately I am trying to believe that I love waking up early... and actually I almost do. Wish me luck on my new path of life!
ph. Remik
Vero Moda shirt, Stradivarius jeans, Wittchen bag

21.02.2014

everyday make-up routine

Na początku chciałabym przeprosić za niesystematyczne dodawanie wpisów - blogowanie i nauka nie zawsze idą ze sobą w parze.
Niestety nie przychodzę dzisiaj do Was ze zdjęciami stroju. Wielkiej tragedii jednak nie będzie - dzisiejszy post jest o kosmetykach, czyli o tym, o czym ja osobiście czytać bardzo lubię.
Zawsze marzyła mi się toaletka pełna różnych kosmetyków, w szczególności tych do makijażu. Nie wiem, czy potrafiłabym tego używać każdego dnia, nie wiem, co by na to powiedziała moja twarz, ale już od jakiegoś czasu dążę do spełnienia tego bardzo materialistycznego marzenia. Sporo tych mazideł udało mi się uzbierać, a codzienne malowanie się zaczyna być moim nawykiem. Każdego ranka wklepuję w twarz krem BB albo po uprzednim nałożeniu  odpowiedniego dla mojej cery kremu aplikuję na buzię za pomocą gąbeczki podkład (i znowu: jest to albo Bourjois Healthy Mix, albo  Revlon ColorStay). Potem zawsze podkreślam brwi kredką - wiem, że teraz stawia się raczej na bardziej naturalny efekt uzyskiwany za pomocą np. cieni, ale póki co zwykła kredka w zupełności mi wystarcza. Kolejnym krokiem są rzęsy - maluję je maskarą Colossal Volum' Express. Ważny dla mnie jest też bronzer, chociaż nie nauczyłam się jeszcze nim naprawdę dobrze posługiwać.
No i na tym zwykle kończy się mój codzienny makijaż. Nie zawsze używam pudru, bo jeszcze nie znalazłam takiego, który by mnie satysfakcjonował w stu procentach.
Czasem zdarza się, że używam cieni,  mam małą paletkę z Inglota i jest super, ale posiadam też całkiem fajną z Lovely, znacznie tańszą i jak na jej cenę jest w porządku. Kiedyś robiłam wielką, grubą krechę eyelinerem. Taki makijaż, choć piękny, nie pasuje do mnie, więc stawiam na dyskretną czarną lub kolorową kreskę.
Nie lubię różu do policzków, bo po prostu nie potrafię się tym posługiwać, wyglądam źle, nieładnie (dowody znajdziecie w archiwum bloga, bez hejtów proszę).
Jeśli chodzi o paznokcie - to jest moja ZMORA. Ich beztroskie życie skończyło się, kiedy w wakacje pojechałam do Londynu. Na wyjazd udało mi się zapuścić piękne, długie paznokcie, byłam z nich naprawdę dumna (ma się te powody do radości). Nie wpadłam na to, że obóz językowy na którym zwiedzanie jest bardzo intensywne to nie jest najlepszy czas na szpony. I tak, połamałam je, aż do dzisiaj nie mogę sobie z nimi poradzić. Ostatnio zainwestowałam w odżywkę Hard as Nails Sally Hansen i mam nadzieję, że choć minimalnie pomoże. Zwykle stosuję ją jako pierwszą warstwę, później maluję paznokcie byle jakim lakierem (zdałam sobie sprawę, że nieważne, czy lakier kosztował 3 złote czy 30, na moich paznokciach każdy trzyma się tyle samo), a na koniec szybkoschnącym top coatem z Inglota.

W zdobywaniu "makijażowego doświadczenia" pomoga mi oglądanie filmików na yt. Najchętniej oglądam:

*VELVETGH0ST
*ICOVETTHEE
*RED LIPSTICK MONSTER

Pamiętajcie, że te rzeczy wcale nie muszą dobrze działać na Was, na każdym wszystko wygląda inaczej. Kosmetyki, których używam to nie odkrycie tysiąclecia, moje zakupy polegają na wyborze rzeczy polecanych przez większość osób. Jeśli macie jakieś porady, wskazówki albo chcecie mi coś polecić - piszcie.

Well, yes - I haven't been here for a really long time. I promised myself that I'll add posts more often, but it's not easy to be a schoolgirl and a good blogger at the same time. I know, I know, there are some bloggers who add posts 3 or 4 times weekly, but I'm "Team Lazy". I have one more sad thing to say - I won't post any outfit today! I hope you won't cry, because I have prepared something different instead, and I think it's that kind of post that all girls enjoy.
Voila, that's my make - up collection!
Maybe you remember, maybe not - a year ago I wrote something about that I'd like to wear more make - up. And I've started buying eyeshadows, foundations and stuff, so now I own a little collection of them. Are they useful to me? Yes and no.
Every morning I put some BB cream on my face or a foundation (I apply it with a sponge) and it's Bourjois Healthy Mix or Revlon ColorStay (the sad thing is that there are just a bit of it in the bottle).
Then I use an eyebrow pencil to do my brows, it's just a random pencil and I know, now it's more popular to use an eyeshadow etc. for more natural look, but for now this cheap thing seems to be okay.
The next step are eyelashes - I use the Colossal Volum' Express mascara.
I think a bronzer is also important, but actually I am still not perfect at using it.
I don't always use a face powder, because I simply haven't found the perfect one.
My morning routine usually ends here, but sometimes I use:
-eyeshadows - I've got a small Inglot palette and it's great but I also have a nice Lovely one, it's definitely cheaper and... I like it.
-eyeliners - I used to do a big black line but now I know it's not really good for my eyelids and eyes, so I'm trying to make it as thin as it's possible. I totally love colorful eyeliners, like bright pink, it's so much fun to wear them.
-liplglosses and lipsticks - I use bright red lipstick or colorless lipgloss and I need something light and natural, without glitter - any ideas?
I DON'T use:
-blushes - I can't use any of them, but there are some pictures on this blog where I'm wearing some on my face - let's forget about it, right?
A few words about my nails: they're my huge problem since summer. Before my London trip I grown them, they looked really nice and I was so proud (yeees, my reasons to be happy are fab) and I broke them. Since then my nails have been awful, there is no day without a broken nail, ugh. I've started using strengthener Hard as Nails by Sally Hansen. I use it as a base coat, then I paint my nails with a nail polish and then I use a top coat by Inglot.

23.01.2014

Nagłe pojawienie się śniegu sprawia, że powoli zaczynam już snuć plany na wiosnę (jak widzicie, kocham zimę i mrozy). Plany także ubraniowe, tym bardziej, że z racji ferii i masy wolnego czasu mam wreszcie kilka chwil na ogarnięcie pokazów mody. Wiosenne kolekcje są przepiękne, jestem absolutnie zachwycona, jak zwykle zresztą, tym, co proponuje Miu Miu, Versace (w szczególności to) i Frankie Morello. Lubię oglądać Fashion TV i siedzieć na style.com, jednak robiąc zakupy kieruję się, nomen omen, swoim gustem. Nigdy nie byłam i chyba nie będę "niewolnicą mody", jednak po listopadowo-grudniowym okresie stagnacji zawsze nadchodzi moment, w którym mam chęć zaszaleć, ubrać się w najdziwniejsze ciuchy świata i przefarbować włosy na jakiś dziki kolor. Tym razem mam zamiar być konsekwentna, nie pójdę do najbliższego sklepu spożywczego (?) i nie kupię wątpliwej jakości fioletowej pianki koloryzującej za osiem złotych, bo tak mi się nagle rzuciła w oczy wśród półek pełnych opakowań ciastek. Tej wiosny wszystko wyjdzie śpiewająco (mam nadzieję), bo zawczasu wszystko przemyślę, a wszystkie swoje pomysły, plany i naiwne prośby opiszę tutaj.
1) Tej wiosny będę nosić więcej pastelowych kolorów. Wprawdzie specjalnie odkrywcze i oryginalne to to nie jest, ale już od kilku miesięcy mam ochotę na jasnoniebieską ramoneskę.
2) Chciałabym mieć więcej nakryć głowy, które ratowałyby mnie od sytuacji w których nie chcę wychodzić z domu, bo moja fryzura, czyli burza szalonych loków na to nie pozwala. Myślę, że czarny kapelusz z szerokim rondem to całkiem fajny, uniwersalny pomysł.
3) Zamiast różowej pianki będzie fryzjer i rozjaśnienie włosów o kolejne dwa tony. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się dojść do momentu, w którym kolor moich włosów będzie adekwatny do mojego ilorazu inteligencji. *
4) Potrzebuję balerin, muszę zacząć kolekcjonować letnie buty inne niż trampki. Ja wiem, wiem, że w Conversach to i do szkoły, i na zakupy, i wszędzie, ale hej, zbliża się osiemnastka (powoli, bo w listopadzie, ale się zbliża) i czuję się zobowiązana do noszenia bardziej dorosłych rzeczy.
*Spokojnie, nikogo nie hejtuję - to tylko nieśmieszny żarcik.

It's finally snowing. I am not a big fan of winter, so I'm dreaming about spring already. Of course, I'm thinking about my shopping plans as well. I've got my winter break now, I have a lot of free time so I can finally watch some fashion shows. Spring collections are just amazing, I fell in love with Miu Miu ready-to-wear collection, Versace and Frankie Morello's ideas are great too. I like watching Fashion TV, I like style.com, but I am not a stalker of newest trends, I wear what I like. But usually, when the spring comes, my life has life has no meaning without crazy clothes, wild hair color and stuff. This spring is going to be different. This time I am not going to buy strange pink hair mousse in even more strange shop near my house. This spring everything will be perfect (I hope), because I'm going to plan everyghing before it comes. And, of course, I am going to share all of my notices with you.
1) This spring I'm going to wear more pastel colors. Yeah, I know - that's not original and fresh at all, but since a few months I'm dreaming about a perfect pastel blue rocker jacket.
2) I'd love to have more hats, which would help when my curly hair is unruly and looks awful. I think that a black wide-brimmed hat is a great idea, it looks great with everything.
3) Instead of pink hair mousse I'm going to visit hairdresser. I think I'll bleach my hair of two tones. I hope one day my hair color will be relevant to my intelligence.*
4) I need more flats, like ballerinas and other shoes which are good for warm weather, mostly because of that I've got a few pairs of sneakers and actually nothing more. Sure, I can wear my Converse everywhere, but hey, I'm almost an adult and I feel required to wear less childish clothes.
*Keep calm, just joking (I am a master of corny jokes, I know).
ph. Justyna&Ola
Cubus parka, Zara sweater&bag
If this is heaven I don’t know what it’s for

Obserwatorzy